Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/asauto/domains/sensiman.net/public_html/forum/forum.php on line 100 Forum SWOS
Tomplus
#1 | Utworzony:

[Bliszka]
Co powiecie na konkurs na dokończenie opowiadania pt. Jak trener chciał pomówić z sędzią przed meczem.
- Pukanie do drzwi
- Kto tam, hasło?
- "Kto nie ustawia ten nie wygrywa"
- ...
[Olej]
… Na korytarzu zaległa długa pięciosekundowa cisza. Czoło trenera pokryło się perlistymi kroplami potu, błyszczącymi w blasku świetlówek, z których jedna nerwowo migając oddawała jego aktualny stan ducha.
- Kurcze całe życie człowiek spędził w tym trenerskim grajdołku i nic nie osiągnął – pomyślał, dopalając tlącego się w ręku „popularesa”.
Splunął resztkami czegoś co miało być, w zamyśle producenta papierosów, wysokogatunkowym tytoniem, po czym zaciągnął się porządnie, dokarmiając zwierzątko, które się w nim zagnieździło.
„Raz kozie śmierć” zaśmiał się w duchu. - Teraz to już nawet Wrocław mi nie straszny.
- No trzeba zabezpieczyć dzieciaki i zagrać w „szachy”. Nawet pionek może pobić Hetmana, byle tylko go dobrze ustawić – powiedział do siebie szeptem.
- Wejść! – zawołał go jakiś głos z za zamkniętych jeszcze drzwi…
[Olej]
…Trener nacisnął klamkę.
- Jak te drzwi skrzypią – pomyślał. Jak ja mam ten klub wprowadzić do Ligi Mistrzów, jak tu na wszystkim się oszczędza, od smaru począwszy, na odżywkach skończywszy.
- Witaj Tomeczku! – rzekł jegomość siedzący z czwórką ubranych na czarno mężczyzn. Zapach unoszący się z hawańskiego cygara, które spokojnie tliło się w jego ustach mieszał się z wonią dobrej whisky oraz doskonałej jakości francuskiej wody kolońskiej.
- Pozwól, że Cię przedstawię – kolejno Pan Alojzy- główny arbiter dzisiejszego meczu, Panowie Tadeusz i Mateusz – asystenci oraz Pan Wit – sędzia techniczny.
- Napijesz się z nami? – zaproponował.
Jego złoty sygnet kontrastował ze świetnie skrojonym, ciemnogranatowym garniturem, który „tuszował” gabaryty Szefa Ligi.
Ale wdepnąłem! – pomyślał trener, zastanawiając się przy tym, czy jego ewentualna odmowa nie zniweczy całego planu już we wstępnej fazie realizacji.
- Oczywiście! Z przyjemnością! – odrzekł - choć za „łychą” nigdy nie przepadał.
- Ale tylko jednego, z dużą ilością lodu, bo za pól godziny mecz. Uśmiechnął się krzywo.
- Nalej sobie i powiedz co Cię sprowadza…
[Olej]
- I o co chodzi z tym ustawianiem i wygrywaniem ? - usta Szefa układały się powoli w szelmowski uśmiech. W Tym samym czasie usta Pana Alojzego robiły coś zupełnie odwrotnego.
[Olej]
…Pan Alojzy był świetnie rokującym arbitrem młodego pokolenia. Jego szybki awans z arbitra czwartoligowego na sędziego pierwszej ligi nikogo nie dziwił, bowiem od czasu korupcyjnej czystki wśród sędziów nie było tak zdolnego młodzieńca biegającego z gwizdkiem po boiskach.
Kariera sędziowska Alojzego - prawnika z wykształcenia, który zamiast zostać gwiazdą „Temidy” wolał zostać gwiazdą piłkarskich boisk - tłumaczona była jego miłością do futbolu i ciężką kontuzją, której doznał w wieku juniora. Świetnie zapowiadającego się juniora - analizował w myślach Szef.
Do dziś nikt też nie skojarzył, że w tym samym czasie klub Trenera przebył dokładnie tą samą drogę, którą przebył Pan Alojzy po szczeblach futbolowej drabiny – do dziś!
Uśmiech Szefa był już tak szeroki, że odsłaniał drugi świetny garnitur, który tego dnia miał „na sobie” – tym razem jego zębów, także skrojony na miarę, lecz przez innego fachurę.
Ten uśmiech oznaczał jedno - Szef zwietrzył interes! Jego instynkt nigdy go nie mylił…
[Olej]
…Trener spokojnie dogasił w popielniczce „popularesa”, po czym nalał sobie drinka. Szefa znał od dawna. Wiedział, że żadne płytkie tłumaczenie tym razem nie wchodzi w grę.
- "Kto nie ustawia ten nie wygrywa" - to taki żarcik, który krąży wśród młodych sędziów – powiedział, zerkając ukradkiem na reakcję Szefa.
- Żarcik powiadasz - odrzekł Szef, wypuszczając kłębek dymu.
- A skąd Ty go znasz Tomeczku?
- Przecież jesteś przynajmniej o pokolenie starszy od Alojzego. A nasz statut, od czasu ostatniej afery, zakazuje kontaktów miedzy sędziami, a trenerami.
- Mam dzieci – odrzekł trener z uśmiechem - dwóch synów. Po czym pociągnął łyczek ze szklanki.
- Uśmiech Szefa Ligi powoli znikał z jego wypielęgnowanej twarzy. Czyżby mój instynkt na starość się stępił? – pomyślał. Przypomniał sobie, że syn Trenera studiował z Alojzym na jednym roku i do dziś są serdecznymi przyjaciółmi.
- Mecz się zbliża – odezwał się Pan Wit, przerywając ciszę jaka zapadła, może jeszcze po jednym – rzekł z uśmiechem.
Trener poczuł chwilową ulgę. Spoglądając z wdzięcznością na Wita, dopił drinka.
- Przyszedłem się tylko przywitać i życzyć spokojnego spotkania naszym rozjemcom – powiedział spokojnym tonem.
- Ale to jest także naruszenie statutowego zakazu! – powiedział Szef.
- Zakaz zakazem, ale dobre maniery chyba jeszcze obowiązują! – zaperzył się Trener, po czym paskudnie zakaszlał. Zwierzątko przypomniało o sobie…
[Olej]
… Na zegarze wybiła dwudziesta. Do meczu zostało 20 minut.
Bardzo mało czasu, biorąc pod uwagę cel mojej wizyty oraz okoliczności, które tu zastałem – pomyślał Trener.
Jak przekazać Alojzemu wynik w takiej sytuacji? Za pięć minut muszę być na ławce trenerskiej! – myślał intensywnie, o czym świadczyła nabrzmiała na jego czole żyła.
Cały dorobek życia postawiłem na konkretny wynik spotkania, a tu taka wtopa!
- Tomek, ty mi tu z manierami nie wyjeżdżaj! Zakaz to zakaz! - wrzasnął Szef.
- Nie możemy dopuścić do powrotu starych czasów! – grzmiał, wypatrując na twarzy Trenera strachu, takiego jakiego jawił się na twarzach Tadeusza i Mateusza.
Tymczasem na twarzy trenera jawił się co raz szerszy uśmiech. Też odsłaniał garnitur – tyle, że kupiony w zwykłym markecie.
- A propos starych czasów, kiedyś na tym stadionie graliśmy z dzisiejszym naszym przeciwnikiem a kibice śpiewali po 45 minutach: „jeden gol, drugi gol, trzeci leci … na tablicy TRZY ZERO się świeci – powiedział ze spokojem, patrząc na Alojzego.
- O kurcze! Muszę lecieć na ławkę! - zawołał i wyszedł z kanciapy.
Twarz Alojzego pokrywał szeroki, naturalny uśmiech. Po co aplikacja i takie tam dyrdymały pomyślał. Cztery lata wycierania się po niższych ligach wystarczą by żyć na poziomie! – pomyślał. On też postawił! …

Po meczu Trener wsiadł do swojej trzydziestoletniej zastawy. Trójka do zera i pionek żegna frajera! - podśpiewywał w duchu.
***
Kilka dni później odebrał zdjęcie rentgenowskie płuc. Zwierzątko okazało się zwykłą astmą.
To teraz pożyjemy! – pomyślał zapalając „popularesa”.